Pan Jan - tak zwyczajnie, po prostu zwracaliśmy się wszyscy do Niego.

Zawsze dostojny, charyzmatyczny, uśmiechnięty i jak mało kto przyjazny, krytyczny - lecz życzliwy nam - zwykłym ludziom pracującym na co dzień w sporcie.

Jeden z niekwestionowanych autorytetów sportowych minionych lat.

W ostatnich dniach napisano o Nim wiele, lecz wszędzie zabrakło niestety tego, co dla nas w naszym życiu jest ważne.

Na przełomie lat 70 i 80 Pan Jan był współtwórcą zarówno systemu szkolenia jak i współzawodnictwa dzieci i młodzieży. Był członkiem ponad resortowego Komitetu Koordynacyjnego Sportu Dzieci i Młodzieży - pełniącego w owym czasie niezwykle ważną dla nas rolę.

Był również a może przede wszystkim Przewodniczącym Komisji Sportu ( później przemia-nowanej na Komisję Sportu Dzieci i Młodzieży).

System Spartakiad (po nowelizacji Olimpiad) Młodzieży - to przecież to, co realizujemy na co dzień i co nieustannie doskonalimy. Ten, który przecież do dzisiaj - z dobrym skutkiem funkcjonuje. Mało kto już pamięta, że również gdyby nie Pan Jan, to być może (po likwidacji systemu Spartakiad w 1991r) nie było by reaktywowania w 1995r Olimpiad Młodzieży.

Miałem to szczęście, że należałem do ludzi, których Pan Jan darzył szczególną sympatią oraz zaufaniem. Całą dekadę lat 80 -tych pracowaliśmy wspólnie przy realizacji cyklu Spartakiad. Przejechaliśmy po Polsce dziesiątki tysięcy kilometrów. "Przegadaliśmy" wiele, wiele czasu. Zwiedzaliśmy (zamknięte wówczas) podziemia Katedry Gnieźnieńskiej i "kręciliśmy" niezapomniane salta na basenie w Drzonkowie. No i ta bryczka przed Barceloną!

W minionym roku podczas Olimpiady w Zielonej Górze na "Drzonkowskiej" pływalni - wspominaliśmy te wspaniałe, niezapomniane chwile.

Nie przypuszczaliśmy wtedy, że już za parę miesięcy te wspomnienia przyjmą zupełnie inny wymiar ....

Dariusz Piotrowski

 

Informacja PAP
Informacja PAP 2